Carpooling kwitnie w Europie, w USA to już norma

Większość ludzi zna dobrze już pojęcie Carpoolingu, są to wspólne przejazdy. Zasada jest bardzo prosta, jedziemy w dane miejsce, dajemy ogłoszenie i zgłaszają się do nas osoby, którym taka podróż pasuje – odpłatność to dołożenie się do “kosztów paliwa”. I tu przy tym określeniu pojawia się pewna nieścisłość – koszta paliwa są praktycznie niemożliwe do dokładnego wyliczenia i każdy ma swój pomysł na to ile taki przejazd powinnien kosztować. Co prawda ceny często są do siebie bardzo zbliżone, ale pojawia się tu kwestia prawna – szczególnie głośna w ostatnim czasie w Polsce – ach! Ta nasza skarbówka.

Ostatnio stwierdzili, że zaczną bliżej przyglądać się wspólnym przejazdom (np.: blablacar, carpooling), ponieważ jeśli ktoś oferuje przejazd i pobiera za to opłatę to przede wszystkim uzyskuje korzyść majątkową, a nawet jeśli nie zarabia to uzyskuje tzw. oszczędność ( de facto wzbogacenie się ). Jak wiemy w Polsce próbują opodatkować co się tylko da i miejmy nadzieję, że nie dobiorą się do wspólnych przejazdów.

znak - dwie lub więcej osób na pojazd

znak – dwie lub więcej osób na pojazd

Wracając do głównego tematu carpooling w Stanach Zjednoczonych istnieje dużo dłużej niż w Europie. Pomysł był przeciwdziałaniem gigantycznym korkom w większych miastach, a także próbą ochrony środowiska. Głównie chodziło o dojazdy do pracy – no bo oczywiście korki będą mniejsze kiedy zamiast czterech samochodów będzie jechał jeden, a także w ten sposób wydzieli się mniej zanieczyszczeń. Wyobraźcie sobie, że będąc w Los Angeles kilka lat temu (wtedy jeszcze nie miałem pojęcia co to carpooling) były wyznaczone specjalne pasy ruchu nazywane “Car Pool Lane”, gdzie mogły się poruszać tylko pojazdy z minimum jednym dodatkowym pasażerem i unikać korków, a także poruszczać się z nieznacznie większą prędkością.